-Boisz się?-bardziej brzmi to jak stwierdzenie niż
pytanie,Kol.
-Trochę-ta.
Oszukuję sama siebie.-Po prostu zaprowadź mnie do rezydencji.-zrobił o co
prosiłam.Podczas drogi zauważyłam skrzypaczkę.
Palce brunetki układały się tak, jakby robiła to od zawsze. Dziewczyna
przesuwała smyczkiem po strunach. Znałam to uczucie. Miłość do muzyki. Przyglądałam się wciąż płynnym ruchom
dziewczyny.
-Wróć do
realnego świata.-nachylił się za mną Kol
-Zostanę.-melodia
brzmiała wspaniale
-Sądzę, że
Elijah czeka na ciebie.-wziął mnie pod ramię i prowadził dalej.
Na miejscu
ukazał się piękny, drewniany dom. Nie
obejdzie się bez kary, jeśli powiem do niego coś sarkastycznego.
-Gdzie byłaś
tak długo?-po schodach schodził Elijah. Koszula nagannie wystawała mu ze
spodni. Zajął się czymś gdy byłam nieobecna. Interesujące. Zaryzykowałam.
-Kontrola
rodzicielska, nie dzięki.-trochę się zdenerwował
-Czwarta
sypialnia z lewej to twój pokój.- uspokoił się. Kontrolował emocje , zupełnie
inaczej ode mnie. Usłyszałam wiertarkę. To zapewne Kol.
-Zwariowałeś.-patrzyłem
na chłopaka
-Potrzebujesz miejsca na lekcje,a stare biurka
Klausa się do tego nie nadaje.-trzymał gwóźdź w zębach. Pokaleczy się.
-Jedyne
czego potrzebuje to gitara.-położyłam walizkę obok
-Na chwilę
obecną masz skrzypce-wyjęłam instrument-Błagam, nie graj teraz.
-A będzie ci
to przeszkadzać?-położyłam je na stoliku nocnym
-Lepiej się
rozpakuj. Jutro szkoła.-rzucił na mnie okiem,odłożył wiertarkę i
wstał-Dobranoc-powiedział cicho. Opuścił pokój.a ja zostałam sama. Myślałam o
szkole. Nowe miejsce. Byłam zmęczona. Zdecydowanie.
-Głodna?-jedzenie?
-Jeśli masz coś to daj.-Elijah postawił mi przed nosem kanapki-Dzięki-telefon.
Mężczyzna kiwnął głową, abym odebrała. Podniosłam komórkę i spojrzałam na
wyświetlacz. Tata.
-Dobry
wieczór.
-Dobry wieczór.-boże,Clar,padniesz zaraz ze
zmęczenia.-Która godzina?
-Około
dziewiętnastej -trochę późno. Zmień temat.
-Wpadniecie?-Nowy Orlean, piękne miejsce.
Przydaliby mi się jeszcze rodzice.
-Jesteśmy z
Eleną ostatnio zajęci.-fajna wymówka, serio. Dziękuję.
-Zdrzemnij
się.-włączył się tryb troskliwego Elijah'y. Super.-Proszę-położył mi rękę na
ramieniu
-Dobrze-moja największa słabość. Proszenie
mnie o cokolwiek.-Do usłyszenia.-rozłączyłam się. Mikaelson wyszedł z mojego
pokoju. Korzystając z wolnego czasu wypakowałam ubrania. Niedługo później przebrałam
się w piżamę.
Dopiero
teraz potrafię dostrzec piękno tego domu oraz mego pokoju. Brązowa szafa
błyszczała od padającego na nią słońca. W lustrze obok odbijała się moja
sylwetka w bokserce i legginsach. Biurko,a na nim tablica korkowa z czerwonymi
pinezkami. Naprzeciw ,kremowe łóżko. Wspaniałe miejsce. Coś mnie jednak skusiło, aby zajrzeć do
szuflad i kufra. Podeszłam do biurka, po czym złapałam za uchwyt. Pociągnęłam.
Sterta książek oraz pastelowych zeszytów w najróżniejszych rozmiarach. Nowe,
nieużywane. Jeśli mam podręczniki, to muszę mieć też przybory szkolne.
Zajrzałam do szafy. Plecak. Śliczny plecak vintage. Wie co lubię. Niestety nie
mogę podziękować żadnemu, bo nie wiem, czy Elijah czy Kol sprawił mi ten
prezent. Po obejrzeniu torby położyłam się. Wygodnie. Nie zauważyłam kiedy
zasnęłam.
super ♥ czekam na 3 xD
OdpowiedzUsuń