-Oczywiście.-spojrzał na mnie.Zdjęłam trampki i zostawiłam je przy schodach.Brunet poprawił włosy oraz okulary-Przyniosę sobie coś do picia,a ty idź na górę.Czwarte pomieszczenie z lewej.-poszłam do kuchni i nalałam wody.Chwyciłam szklankę. Weszłam do swojego pokoju, Instrument stał rozłożony,a chłopak przeglądał moje rzeczy
-Czegoś szukasz?-stanęłam w progu
-Niczego szczególnego.Chodź.-podszedł do keyboardu.Zrobiłam to co on odstawiając szklankę.-Ułóż palce w ten sposób.-zademonstrował.Położyłam dłoń na niektórych klawiszach-Źle.-złapał moje ręce-Tak.-poprawił je.Do pokoju wparował Kol.Spojrzał na Dylana trzymającego kończynę na moich palcach.
-Odrób lekcje.-zazdrosny,ciekawe.
-Oczywiście.-zgodziłam się
-Uczcie się dalej.-trzasnął drzwiami
-Niezręczne.-brunet podrapał się po karku.Moją twarz oblał rumieniec.-Może czegoś nie rozumiesz?
-Właściwie to tak.Nie umiem tematu z matematyki.-podeszłam do plecaka i wyjęłam książkę.Usiadłam na fotelu.Chłopak usadowił się obok.
*Dylan*
Zasnęła.
-Młody...-wszedł pierwotny
-Jeśli mogę to zostanę.-wziąłem Clar na ręce-Muszę poćwiczyć zaklęcie blokujące.-odgarnąłem kołdrę i ułożyłem ją wygodnie
-Czarownik,ciekawe.-przykryłem brunetkę-Byłem dawno temu taki jak ty.
-To znaczy?-poprawiłem okulary
-Zapatrzony w nowo poznanej dziewczynie-opadłem obok Claire- Nazywa się Davina.-uśmiechnął się
-Wciąż żyje?-spojrzałem na Kola
-Tak.Chętnie bym się z nią spotkał.-spuścił głowę
-Więc dlaczego tego nie zrobisz?-wyobraziłem sobie tą dziewczynę-Zrób to dla Clar. Chcę twojego szczęścia.Uwierz mi.-kocha go jak brata.To widać.-Davina Claire.Mieszka w centrum.-wyszło mi z ust
-Dokładnie.-spojrzał na mnie dziwnie.-Poczekam do jutra-wyszedł.Usiadłem na krześle.Szybko zasnąłem
*Claire*
Szósta.Czemu do jasnej cholery ja się tak wcześnie budzę? Dylan.Był tu całą noc.
-Nie śpię,spokojnie.-otworzył oczy
-Lucy nas zabije.-wstałam gwałtownie
-Za co?-również się podniósł
-Mieliśmy puszczać lampiony.-wzięłam się za głowę.Długo nie będę żywa.