poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 5-Sleep 1/2

-Ależ to oczywiste,że to ja dostanę solówkę-taką dziewczynę rozpoznałabym wszędzie.Klasowa pięknisia
-Macie do wyboru wiele piosenek-mężczyzna rzucił jej mordercze spojrzenie-Idziemy od końca.Luke Wine.-blondyn wszedł do pokoju
Po połowie godziny usłyszałam swoje nazwisko-Claire Salvatore-wstałam i ruszyłam do studia
Chwyciłam za gitarę i bez namysłu zaczęłam grać mój ulubiony utwór.Starałam się wypaść dobrze,bo wiedziałam ,że po drugiej stronie mnie słychać.Skończyłam
-Dziękujemy-powiedział dyrektor.Po wielu nazwiskach przyszła kolej Dylana.Ja oraz Lucy słuchaliśmy go w milczeniu.Czysty śouew,wspaniała gra na keyboardzie.Moim zdaniem powinien mieć tę solówkę
-Lucy Fox-rudowłosa ruszyła w stronę pokoju.Zaśpiewała gorzej od nas.
-Jesteś zdolna-usłyszałam znajomy głos.Brunet stał przy ścianie za mną,poierał się o nią.
-Ty też-podeszłam do niego i usiadłam na podłodze.Zrobił to co ja.
-Ale ty masz idealny głos a ja nie.-spojrzał na mnie
-Grasz na czymś oprócz keyboardu?-kolejna cecha Clar.Ciekawość.
-Gitara,bębny,wiolonczela-ostatnie słowo zupełnie nie pasuje do pozostałych-A ty?
-Skrzypce-oznajmiłam-Nauczyłbyś mnie grać na keyboardzie?-uśmiechnęłam się
-Kiedy?-uniósł brwi.Muszę się spytać Kola lub Elijah’y.Olać to.
-Chciałbyś przyjść do mnie dzisiaj?-wątpie czy będą zadowoleni z pobytu człowieka w moim domu
-A nikt z twojej rodziny nie ma nic przeciwko?-przekręcił głowę
-Myślę,że nie.-dobrze kłamię.Naprawte nieźle.
-W takim układzie,pójdę z tobą-podniósł się.Po kilku minutach zadzwonił dzwonek.Koniec lekcji.Po przebraniu się ruszyłam do wyjścia.Dylan czekał na zewnątrz
-Możemy iść?-nagle na podjazd wjechał Kol.Wysiadł
-Właź.-zbadał wzrokiem bruneta
-To twój chłopak?-Dylan szepnął mi na ucho
-Kol jest czymś w rodzaju starszego brata-powiedziałam
-Prędzej wujka-podszedł do mnie-Mam rozumieć,że gdzieś się wybierasz?-uniósł brwi
-Właściwie to Dylan miał  mnie nauczyć grać na keyboardzie.-uśmiechnęłam się
-Dobra-dał chłopakowi kluczyki-Mam nadzieję,że nie skasujecie mi samochodu-odszedł
-Masz fajnego wujka-obracał kluczyki w dłoni-Jest wampirem,prawda?-przytaknęłam.Wsiedliśmy do auta- Nakierujesz mnie?-odpalił silnik
-Jasne.-zapięłam pas-Pierwsze prawo,a potem w lewo.Dalej prosto.-po tym jak dojechaliśmy przywitał mnie Elijah

-Dobry wieczór-ten jego garnitur.Ugh.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz