sobota, 23 maja 2015

Rozdział 1-Welcome in New Orleans

Chciałam, aby moje życie nabrało tempa. Do momentu gdy dostałam stypendium, nie myślałam, że to będzie realne. Wysiadłam z samolotu i właśnie odjechałam z lotniska.
-Hej-odezwał się Elijah, mój opiekun w czasie pobytu w Nowym Orleanie-nie śpij, Claire.-jakbym spała, miałabym zamknięte oczy. Ta moja"inteligencja".
-Nie śpię-odpowiedziałam i założyłam ręce na piersi - Jeszcze.-zapomniałam powiedzieć, że mam dość uciążliwy charakter-Jak tak dalej pójdzie to zanudzę się na śmierć.-leje jak z cebra. Znakomicie. Pada nawet w najpiękniejszym mieście.
Gdy dojechaliśmy na ulicach przepełnionymi ludźmi rozbrzmiewała muzyka. Wysiadłam.
-Fajnie,co?-obok mnie pojawił się jakiś mężczyzna. Zejdę tu na zawał.
-Nie teraz,bracie.-ten akcent i oczy. Mogłam się domyślić.
-Daj spokój.-uśmiechnęłam się
 -Kol Mikaelson.-podał mi rękę
-Nie mógłbyś sobie odpuścić?- Elijah włożył dłoń do kieszeni-Poznasz ją w domu-odciągnął mnie. Nawet z chłopakami nie wolno mi rozmawiać. Nie zapomnijmy też, że mam prywatną nianię.
 -Puść mnie -próbowałam się chociaż wyrwać
-Idziemy.-agresja. Niedobrze.
-Przestaniesz mnie traktować jak powietrze?-krzyknęłam i zabrałam rękę.
Szybko pojawiłam się w kawiarni. Usiadłam przy najbliższym stoliku. Opustoszała knajpka.
-Witaj, ślicznotko.-brat Elijah'y
-Dobry wieczór,panie Mikaelson-myślę, że pójście do domu byłoby dobrym pomysłem.-Gdzie znajduje się wasza rezydencja?-powiedziałam cicho. Udawał, że nie usłyszał. Podniosłam się i ruszyłam przed siebie.
Był wieczór. Wszędzie tylko ciemność.Brak ludzi,ani zwierząt trochę mnie  niepokoił. Słońca również nie widać. Ciągle pada. Uwielbiam taką pogodę, wolę unikać słońca i otaczających mnie osób. Mogę się rozluźnić i uspokoić. Rozmyślając spacerowałam, chyba czekałam na jakieś objawienie lub cud. Nadal nie wierzę w piękno tego miejsca. Jestem w Nowym Orleanie. Nieźle.

Chciałabym tu zostać na zawsze. To moje miejsce. Nie Mystic Falls,ani inne,ale to,w którym obecnie przebywam. Miasto rozrywki i muzyki, ciszy i hałasu. Poczułam na szyi dość zimy oddech. Odwróciłam się, nikt. Czułam to. Ktoś za mną szedł. Powtarzałam sobie, że z tyłu jest tylko pustka. Nic więcej. Niestety wciąż chłodny oddech ciążył i na karku. Domyśliłam się kto to.
****************
Tak,wiem.Króciutko na sam początek :)

2 komentarze:

  1. Ja się nie domyśliłam, kto to?
    Elijah chroni cnotę Claire, ale po co? Jako wampirowi AIDS jej chyba nie grozi...
    Idę do następnego. :)

    OdpowiedzUsuń